Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

środa, 19 kwietnia 2017

Pamięć i opowiadanie. Polski komiks historyczny

28 kwietnia w Neapolu o godzinie 17:30 odbędzie się wernisaż wystawy "Memoria e narrazione. Il fumetto storico polacco - Pamięć i opowiadanie. Polski komiks historyczny". Ziniol objął patronat nad tym wydarzeniem.
W ramach wystawy zaprezentowane zostaną prace dwudziestu rysowników i kilkunastu scenarzystów. Najstarszym z komiksów jest Klęska Wikinga autorstwa Grzegorza Rosińskiego z 1976 roku. Najnowsze prace powstały w roku 2017. Komiksy dotyczą historii Polski, od czasów najdawniejszych, aż do współczesności. W wystawie udział biorą rysownicy pochodzących z różnych środowisk, tworzący w różnych stylach, posługujących się różnymi technikami, w różnorodny sposób podchodzący do opowiadanej historii. Wielu z autorów podejmuje tematy trudne, sięga do historii ostatnich kilkudziesięciu lat, która wciąż mocno oddziałuje na teraźniejszość.
Uczestnicy wystawy: Daniel Baum, Wojciech Birek, Olaf Ciszak, Jacek Frąś, Krzysztof Gawronkiewicz, Daniel „Gedeon” Grzeszkiewicz, Andrzej Janicki, Sławomir Jezierski, Jacek Michalski, Marek Oleksicki, Janusz Ordon, Jerzy Ozga, Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński, Robert Służały, Wojciech Stefaniec, Szymon Teluk, Tomasz Tomaszewski, Przemysław „Trust” Truściński, Krzysztof Wyrzykowski.
Autorzy scenariuszy: Agata Abramowicz, Maciej Jasiński, Radosław Kleczyński, Tomasz Kołodziejczak, Paulina Królikowska, Leszek Moczulski, Tomasz Nowak, Maciej Parowski, Tobiasz Piątkowski, Robert Popielecki, Krystian Rosenberg, Radosław Smektała, Marzena Sowa, Andrzej Stefański, Dominik Szcześniak, Sztybor, Paweł Timofiejuk, Witold Tkaczyk, Sławomir Zajączkowski.
Wystawie towarzyszy katalog w języku włoskim.
Wernisaż: 28 kwietnia, godz. 17:30
Napoli COMICON - Mostra d'Oltremare Padiglione 3
Piazzale Tecchio n. 52
Neapol, Włochy
Kurator wystawy: Piotr Machłajewski
Organizator wystawy i wydawca katalogu: Galleria BWA Jelenia Góra
Współorganizatorzy: Stowarzyszenie Twórców „Contur”, Napoli COMICON
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej.
Achtung Zelig! (testo: Krystian Rosenberg, disegni: Krzysztof Gawronkiewicz)
I dèmoni (testo: Paweł Timofiejuk, disegni: Przemysław „Trust” Truściński)

Zompino il Bello. Grande disfida a Grunwald. (testo: Radosław Kleczyński. disegni: Sławomir Jezierski)

Patronat medialny: Zeszyty Komiksowe, Ziniol.

piątek, 7 kwietnia 2017

Skizz - Moore/ Baikie

Alan Moore nie od razu uznawany był za geniusza. A nawet gdy już był, zdarzały mu się przegadane potworki. Jego największym dziełem jest historia Kuby Rozpruwacza, zatytułowana „Prosto z piekła”, a najbardziej popularnym - zekranizowani przez Zacka Snydera „Strażnicy”. Zanim jednak Moore stał się jednym z najważniejszych elementów inwazji Brytyjczyków na Stany Zjednoczone, produkował odcinkowe formy komiksowe dla lokalnych, wyspiarskich potentatów. 
Jednym z  takich wynalazków jest „Skizz”, zrealizowany z grafikiem Jimem Baikie, którego zbiorcze wydanie właśnie ukazało się w Polsce. Nie jest to historia naznaczona przekleństwem łatki „geniusza”, której czytelnicy nie potrafią od mistrza odkleić nawet, gdy ten tworzy komiksy słabsze. To prosty, przygodowy komiks science-fiction, w którym  „E.T.” Stevena Spielberga przepisany zostaje na grunt brytyjski wraz z subkulturowym kopniakiem i antysystemowym zrywem. 
Moore kręci tę historię bez intertekstualnych zabiegów i szeregu mglistych nawiązań, jakie obecnie charakteryzują jego prace, dając czytelnikowi czystą, niewymagającą rozrywkę. A w przypadku Moore’a słowo „niezobowiązująca rozrywka” znaczy naprawdę wiele. 
Na pierwszym planie „Skizza” ulokowana została prosta historia o przybyłym na ziemię obcym, który dziwi się ludzkości i przeraża się nią, ale również w pewnym sensie zakochuje się w charakteryzujących ją poświęceniu i oddaniu. Natomiast w tle Moore sięga do polityki, w kilku prostych kadrach omawia zjawisko tolerancji, a w jednej postaci kumuluje cechy nienawistnego dyktatora. Prawdę mówiąc, „Skizz” dość żywo koresponduje z obecną sytuacją polityczną na świecie. Choć osadzony jest głęboko w latach 80. minionego wieku. 
Ukłon należy się tłumaczce tego komiksu, Małgorzacie Matachowskiej, która nie zdecydowała się na modne ostatnio uwspółcześnienie tekstu i pozostawiła wszelkie nazwy własne zespołów, aktorów i ówczesnych gwiazd z rejonów Birmingham i nie tylko. Dzięki temu pewne zabiegi językowe, jak te z zespołami Police i Madness, smakują bardzo dobrze. Minus natomiast w stronę drukarni i składacza. Skizz ma wymuszony format i bezsensowne białe marginesy na górze i dole strony (a że można lepiej, pokazuje zbiór "Bad Company" Milligana, Ewinsa i McCarthy'ego), kiepskie klejenie i falujący papier kredowy. Ponadto, na niektórych planszach gubi się kreska – nawiasem mówiąc bardzo sprawna i utrzymana w stylu realistycznym. Poza tymi technicznymi niuansami, sam komiks jest świetny. To taki Alan Moore dla ludzi. Komiks, który można czytać bez otwartej encyklopedii, wikipedii i dużych ilości słowników. 
"Skizz". Scenariusz: Alan Moore. Rysunki: Jim Baikie. Tłumaczenie: Małgorzata Matachowska. Wydawca: Studio Lain, 2017.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Memoria e narrazione. Il fumetto storico polacco

Galeria BWA oraz Stowarzyszenie „Contur” przygotowują kolejną wystawę komiksu, tym razem w Neapolu podczas Comiconu. 
Na przełomie kwietnia i maja obejrzeć będzie można prace dwudziestu polskich rysowników. Będą wśród nich Grzegorz Rosiński, Bogusław Polch, Krzysztof Gawronkiewicz i Sławomir Jezierski, którego rysunek prezentujemy powyżej (Zompino il Bello - Kic Przystojniak). Dla zwiedzających przygotowany zostanie okazały katalog. Kuratorem wystawy jest Piotr Machłajewski, a Ziniol tradycyjnie sprawuje patronat. Wkrótce przekażemy więcej szczegółów!!!

Wystawę dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej.

piątek, 17 marca 2017

Kasta Metabaronów - Jodorowsky/ Gimenez

Jeśli ktoś lata temu przegapił wydawaną w pojedynczych albumach „Kastę Metabaronów”, teraz może nadrobić zaległości kupując zbiorcze wydanie tej cudownie pokręconej space-opery Alejandro Jodorowskiego i Juana Gimeneza. W pierwszej odsłonie tej publikacji znalazło się miejsce dla czterech oryginalnych tomów opowieści, o której w skrócie można powiedzieć, że jest upstrzoną futurystycznym słowotwórstwem tragiczną operą mydlaną, w której prym wiedzie honor, brak kompromisów i zaczerpnięte od ludów afrykańskich rytuały inicjacyjne. 
Całość, postacią Metabarona, powiązana jest ściśle z flagowym komiksem Jodorowskiego – Incalem. Każdy album poświęcony jest konkretnej postaci z rodu Kastaków, począwszy od prapradziada Ottona, poprzez praprababkę Honoratę, pradziada Agnara, aż po współczesnego opowiadanej historii i znanego z Incala Metabarona. Ich burzliwe losy przedstawione są za pomocą niesamowicie malarskich obrazów argentyńskiego mistrza komiksu Juana Gimeneza, który w przestworzach kosmosu czuje się jak ryba w wodzie. Nie gorzej wychodzą mu sceny batalistyczne oraz tak niezbędne w przypadku ilustrowania tekstów Jodorowskiego ukazywanie emocji na twarzach bohaterów. 
Trzeba przyznać, że te emocje targają nimi od pierwszej do ostatniej planszy. Losy Kastaków to ciąg szybkich wyborów, gwałtownych miłości, skrajnych zachowań i niespodziewanych zwrotów akcji. Ideą Jodorowskiego było pokazanie gwiezdnych nadludzi, którzy nie bez poświęceń radzą sobie w każdej sytuacji. Ich celem nadrzędnym jest przedłużenie rodu i przestrzeganie niezwykle surowego kodeksu Kastaków. 
To futurystyczna baśń o rycerzach, tragedia antyczna, dramat przerysowany do granic możliwości i kipiący emocjami serial, który pochłania, sprawiając czytelnikowi niekiedy bardzo grzeszną przyjemność. 
Wszechobecny, choć nie pozbawiony dystansu, patos równoważony jest lekkim dowcipem serwowanym przez dwa leciwe roboty, będące z rodem Kastaków od lat. To właśnie z ich perspektywy opowiadane są te wszystkie historie - a właściwie z perspektywy starszego robota, który barwnie opisywanymi wydarzeniami co chwila powoduje u młodszego przepalenie diody i inne mechaniczne urazy. 
Fanom uniwersum Incala nie muszę polecać tego komiksu. Ci, którzy tego świata nie znają, mogą spokojnie zacząć lekturę od Kasty Metabaronów. Znajomość innych dzieł pobocznych, ani nawet głównego, nie jest tu wymagana. Wielbiciele Jodorowskiego będą usatysfakcjonowani, bo to jedno z najlepszych dzieł mistrza. „Kastą Metabaronów” przekonać się do talentu chilijskiego szamana mogą również jego przeciwnicy. Bo jest to komiks zdecydowanie bardziej przystępny niż najbardziej odjechane albumy Szalonego Jodo. 
"Kasta Metabaronów". Scenariusz: Alejandro Jodorowsky. Rysunki: Juan Gimenez. Tłumaczenie: Wydawca: Scream Comics, Łódź 2016. Komiks można kupić tutaj: Sklep. Gildia.pl 

czwartek, 16 marca 2017

Love in vain - Dupont/ Mezzo

„Love in vain” - komiks o legendzie bluesa Robercie Johnsonie to prawdziwa petarda! Przebywający na tym świecie zaledwie 27 lat autor jedynie 29 utworów był inspiracją dla Erica Claptona, Rolling Stonesów i Boba Dylana. Swoją grą i śpiewem zarażał pokolenia tak skutecznie, gdyż - jak głosi legenda - wszedł w układ z samym diabłem. 
W elegancko wydanym albumie Jean-Michel Dupont i Mezzo uciekają jak najdalej od potulnego schematu, że oto biedny artysta z wielką ambicją na rozstajach dróg podpisuje cyrograf, a następnie żyje długo i szczęśliwie śpiewając śliczne piosenki aż do momentu, gdy szatan w oparach dymu i płomieniach ognia przychodzi po swoje, merdając ogonem. Rozwalają ten system począwszy od ukazania tła społecznego i nieidealizowanego obrazu życia muzyków w Missisipi w pierwszych dekadach XX wieku, aż po celne i niebanalne obsadzenie narratora opowieści. 
Ta koloryzowana biograficzna historia może wydawać się prosta i mało efektowna, ale warsztatowo zrealizowana jest po mistrzowsku. Ma odpowiednio rozłożone akcenty, bardzo przemyślaną kompozycję, a objętościowo nie jest rozbuchana ponad miarę. 
Osobną kwestią są rysunki. Mógłbym napisać, że nie wiem co napisać, ale jednak napiszę coś innego: Mezzo mistrz. Robert Crumb powinien go za ten komiks po stopach całować. Ten album to absolutna perfekcja w panowaniu nad opowiadaniem obrazem oraz niesamowita umiejętność władania czernią i bielą. Oraz szarościami w niesamowitych rysunkach ilustrujących teksty piosenek Johnsona w rysunkowo-tekstowym dodatku do komiksu. Mezzo nie tylko zadziwia talentem graficznym, ale również w niesamowity i nieco zapomniany sposób traktuje na przykład obramowanie w dymkach narracyjnych. 
Robert Johnson doświadczył ogromnej straty w bardzo młodym wieku. Zmarł na zapalenie płuc, mając ciało wyniszczone alkoholem i chorobami wenerycznymi. Wszyscy obrońcy cnót zgodzą się, że jego tragiczny los był jak najbardziej zasłużony. Ale nawet obrońcom cnót polecam „Love in vain” - komiks nazwany tytułem jednej z piosenek Johnsona. Bo to kawał porządnej sztuki. A przy okazji niezwykle elegancki przedmiot. Wręcz precjozum!
"Love in vain. Robert Johnson 1911-1938". Scenariusz: Jean-Michel Dupont. Rysunki: Mezzo. Tłumaczenie: Wydawca: kultura gniewu, Warszawa 2017. Komiks można nabyć tutaj: Sklep. Gildia.pl, Sklep wydawcy.

środa, 15 marca 2017

Incubator - Hans Lijklema

"Incubator" (nie mylić z Incubatorium Rustecki) to owoc kilkuletnich prac Hansa Lijklemy - badacza i entuzjasty komiksu, zajmującego się nim od strony teoretycznej i praktycznej. Swego czasu Hans był również wydawcą, który dostarczył polskim czytelnikom bardzo świeżego materiału z nieznanych zakątków świata: to on wprowadził na rynek Nicolasa Mahlera ("Pragnieniem"), Henrika Dorgathena ("Spacedogiem") i Martina tom Diecka ("Niewinnym pasażerem"). Kilku z jego autorów powraca w "Incubatorze" jako wykładowcy i nauczyciele.
Ta antologia to bardzo cenny przewodnik dla przyszłych studentów pragnących uprawiać komiks wyczynowo, ale też inspiracja dla innych szkół artystycznych i znakomity materiał porównawczy. Hans Lijklema wziął bowiem na warsztat szkoły wyższe zajmujące się komiksem, prześwietlił ich znamienitych wykładowców i zaprezentował dorobek studentów. 
Na niemal 300 stronach znalazły się zarówno bogato ilustrowane omówienia poszczególnych szkół i ich komiksowego areału zainteresowań, wywiad z wykładowcą i twórcą Jamesem Sturmem, jak i reprezentatywne dla poszczególnych uczelni krótkie formy komiksowe, niejednokrotnie poziomem sięgające bardzo wysoko. Rzecz jasna najłatwiej byłoby powiedzieć, że w każdej z prezentacji widać rękę konkretnego fachowca - że komiksy ze stajni amerykańskiej powstałe pod okiem Sturma to utwory w większości podporządkowane funkcji komunikatywnej medium, że Holendrzy z pracowni Sama Peetersa to żywioł i eksperyment, a Niemcy pod wodzą Martina tom Diecka - różnorodność, od awangardy po realizm. Takie szufladkowanie nie ma jednak głębszego sensu, bo młodzi artyści, choć skupieni wokół konkretnej szkoły, prezentują wyzbyte kompleksów podejście do tematu. 
Są w "Incubatorze" komiksy eksperymentatorskie i dokumentalne, stawiające na formę i kłaniające się treści, sięgające do klasyków i boksujące ojców komiksu. Sądzę, że o wielu z tych autorów jeszcze usłyszymy. Na przykład o świetnej i efektownej graficznie Kirsten Rothbart czy nawiązującej do Sturma, Burnsa i Clowesa Sophie Goldstein. W kategorii poszukiwawczo-undergroundowej cudownie radzą sobie minimalistyczny niczym Jacek Świdziński Jan Martijn Burger, szary i brudny Jonathan Kroll i pomysłowy Dimitri Laktionov. Uwagę przyciąga również praca Aishy Franz, czyli zagraniczna wersja słynnego „Marzenia” Michała Śledzińskiego, pokazująca, że na te same dobre pomysły ludzie będą wpadali zawsze, niezależnie od długości i szerokości geograficznej.
"Incubator", choć może sprawiać wrażenie nudnej, w dodatku napisanej po angielsku, akademickiej publikacji, nudny wcale nie jest. Wręcz przeciwnie - to zaskakująco fascynujący materiał, świetnie balansujący teorię z praktyką. To znakomita rzecz nie tylko dla przyszłych studentów kierunków artystycznych, ale również dla niepraktykujących i praktykujących fanów komiksu. Mnóstwo mądrej zabawy i ogromna kopalnia pomysłów. Świetna formuła. Oby na jednym tomie się nie skończyło.

"Incubator. A selection of the best comics made by art school students from around the globe". Redakcja: Hans Lijklema. Scenariusz i rysunki: Leonard Riegel, Lea Heinrich, Aisha Franz, Kirsten Rothbart, Ilki, Anne Zimmermann, Lukas Kummer, Florian Biermeier, Markus Farber, Sophie Goldstein, Jan Martijn Burger, John Carvajal, Andy Warner, Anne Stalinsky, Anke Knapper, Evert-Jan Soepboer, Niels Lohman, Niek Holscher, Jarmo van Berkel, Heiko Peschel, Maria van Driel, Eva Stalinski, Jennifer van de Sandt, Jonathan Kroll, Picmutter, Piet Paaltjes, Dimitri Laktionov, Masha Pikulina, Joyce Ensing, Henri Lemahieu, Agathe de Gennes, Antoine Maillard, Aurelie Marjevol, Dounia, Alexia Rossi, Phaedra Derhore, Sam Peeters, Exaheva. Wydawca: timof comics, Warszawa 2017. Komiks można kupić tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl

wtorek, 14 marca 2017

Kościsko - KaeReL

Nowy album Karola Kalinowskiego, czyli KaeReLa - to komiks bezsprzecznie wart polecenia. I można go rekomendować nawet mimo tego, że może wywołać w czytelniku lekki zawód.

„Kościsko” to osadzona w słowiańskiej mitologii historia o tytułowym małym miasteczku, do którego wprowadzają się ojciec z synem. Ten pierwszy znajduje pracę w bibliotece, drugi natomiast rzuca się w wir zabawy z rówieśnikami. No prawie. Dość szybko okazuje się bowiem, że praca w bibliotece nie jest tym, czym się wydawała, rówieśnicy troszkę zafałszowali swoją datę urodzenia, a miasteczko pełne jest osobliwych stworzeń. Nic więcej zdradzać nie trzeba. 
Klimat tego komiksu potrafi uwieść, wciągnąć i nie pozwolić przerwać lektury. W stosunku do swojego poprzedniego albumu - świetnej „Łaumy” - KaeReL zmodyfikował nieco kreskę. Dzięki temu powstała cała masa znakomitych i szczegółowych całostronicowych kadrów. Skutkowało to również tym, że w niektórych partiach komiksu rysunek nieco się sypie i przypomina dokonania podziemnego artysty Maxa Atlanty. Zresztą odwołań graficznych widać nieco więcej – jest tu coś z klimatu Cyrila Pedrosy, Tony’ego Sandovala, są również plansze, które można by przypisać Hubertowi Ronkowi albo Adamowi Święckiemu. 
Tym, co wywołało mój największy zawód jest fakt, że komiks ma tylko 200 stron. Bo jest to materiał na co najmniej drugie tyle lub nawet na kilkutomową serię. Bo choć postaci są świetnie skonstruowane, to ich potencjał nie zostaje w pełni wykorzystany. Bo choć pomysły są znakomite, to często zbyt poupychane na planszach. Innymi słowy: historia nie angażuje tak mocno, jak idealnie skrojona fabuła poprzedniego albumu autora. 
W porównaniu z samym sobą sprzed siedmiu lat, moim zdaniem KaeReL przegrywa. Co nie zmienia faktu, że „Kościsko” to jeden z ciekawszych polskich komiksów minionego roku. Warto się z nim zapoznać i po cichu liczyć na to, że autor powróci do wykreowanego przez siebie świata i dopowie do niego małe lub duże co nieco. 
"Kościsko". Autor: Karol Kalinowski. Wydawca: kultura gniewu, Warszawa 2016. Komiks można kupić tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl