Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

piątek, 15 grudnia 2017

Daredevil: Nieustraszony! (1) - Bendis, Maleev, Mack

Uwaga! Trykoty niebanalne. Superbohaterowie niestandardowi. Pogłębiona psychologia postaci i "majtki na spodniach" w tle. Oraz rysunki odbiegające od standardu z linii produkcyjnej. To Daredevil: Nieustraszony Briana Bendisa, Alexa Maleeva i Davida Macka, czyli trykociarstwo bez epatowania trykotami.

Superbohater początkowo pojawia się tu na dalszym planie, pozwalając postaciom, które zwykle stały trochę z boku przejąć stery. Inaugurująca tom historia to wykład o mediach, wygłaszany przez reportera lokalnej gazety. Opowieść o obiektywizmie i o małych sprawach zwykłych ludzi, które rozgrywają się na marginesie wielkich tematów z pierwszych stron gazet. To wstęp do eksplozji pomysłów w klimacie noir i preludium go gangsterskiej sagi z kryzysem tożsamości w tle. To jeden z tych komiksów, które powinni przeczytać ci, którzy na samą myśl o superbohaterach wykrzykują gromkie „nie”.

No i jak to jest narysowane!

Zamiast eksponowania herosów w kolorowych wdziankach i dziwacznych pozach, jest tu brudna, mięsista kreska, trochę kolażu i kilka scen zapadających w pamięć.   
Nieustraszony pisany jest na luzie, ale wedle rygorystycznego planu, który pod koniec lektury daje satysfakcję zarówno twórcy, jak i czytelnikowi. Do tematu tej serii będziemy wracać na łamach Ziniola jak tylko odzyskamy oddech po tomie pierwszym. Ogromnych rozmiarów tom jest jednym z trzech, które w najbliższych miesiącach pojawią się na rynku. I zapowiada konkretną ucztę.
"Daredevil: Nieustraszony, tom 1". Scenariusz: Brian Michael Bendis. Rysunki: David Mack, Alex Maalev, Joe Quesada, Terry Dodson. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa, 2017.

czwartek, 14 grudnia 2017

Wideo: Wernisaże wystaw "Miasto narysowane" i "Lublin za krat"



17 listopada 2017 roku w Punkcie Kultury przy ul. 1 Maja 35 w Lublinie odbył się wernisaż wystawy "Miasto narysowane" Dominika Szcześniaka. Na wystawie można było zobaczyć serię komiksów inspirowanych Lublinem oraz osadzonych w lubelskich realiach.
Podczas wernisażu odbyła się również premiera albumu komiksowego "Miasto narysowane", w którym obok prac autora znalazły się komiksy o Lublinie stworzone na potrzeby Komiksomatu, w których za rysunki odpowiadają: Katarzyna Babis, Marcin Rustecki, Wojciech Stefaniec, Rafał Trejnis i Daniel Grzeszkiewicz.
Zrealizowano w ramach stypendium Prezydenta Miasta Lublin.
Film: Bronowizja



28 listopada o godzinie 18:00 w Punkcie Kultury w Lublinie odbył się wernisaż wystawy "Lublin zza krat". Znalazły się na niej komiksowe prace osadzonych w Areszcie Śledczym w Lublinie, które powstały podczas trzymiesięcznych warsztatów przeprowadzonych tamże. 

Efektem warsztatów jest publikacja "Historie osadzone. Antologia więziennych komiksów o Lublinie". W albumie znalazło się dziesięć historii na temat Lublina w związku z jubileuszem 700-lecia miasta. Antologia w całości została stworzona przez osadzonych. 

Projekt został zrealizowany przez Pracownię Sztuki Zaangażowanej Społecznie Rewiry we współpracy z Aresztem Śledczym w Lublinie w ramach zadania "Peryferia sztuki". Dofinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Film: Bronowizja

środa, 13 grudnia 2017

Międzynarodowy Festiwal Komiksu w Amadorze (2017) - relacja

Ten festiwal po wizycie w 2009, na jego dwudziestej odsłonie, porównywałem do eMeFKi. Na Amadorze nie byłem kolejnych 7 edycji, na eMeFKa na kolejnych dwóch. Co na Amadorze się zmieniło, sprawdziłem w tym roku. Co się zmieniło pod moją nieobecność w Łodzi - mam nadzieję sprawdzić w 2018.
Festiwal cały czas odbywa się w miasteczku Amadora pod Lizboną. W 2009 można było tutaj dotrzeć z ostatniej stacji niebieskiej linii metra Amadora Este. Teraz linia ta doczekała się przedłużenia, ale to w sumie mało ważne, bo szykownie jednoosobowa redakcja Ziniola zajechała na miejsce festiwalu dyplomatycznym transportem. Dziękujemy uczynnemu kierowcy Pawłowi. Żeby było poetycko dodam, że kiedy w Polsce 28-29 października panowała ligowa szarzyzna i mrok, w Portugalii było 30 stopni i pełne słońce, więc odbyliśmy podróż z mroku ku światłu. Ekhem. 
Festiwal nadal zajmuje też ten sam budynek, który jest z zewnątrz obskurnym, betonowym klocem, przypominającym parking. W środku wrażenia artystyczne poprawia nieco aranżacja wnętrz. 
Największy festiwal portugalski też jest biletowany (3 euro - 5 PLN). Autografy można brać bez zapisów i bez płacenia, ale na robienie zdjęć trzeba było mieć w tym roku specjalne pozwolenie (nie mieliśmy! A narobiliśmy! - Fotek, nie bigosu!).
Tak jak powyżej wygląda hol wejściowy z efektownym neonem BD, czyli „banda desenhada” (czyli komiks).
Naprzeciwko neonu rozpiska programowa. I tutaj problem, bo choć wśród gości festiwalu wymienieni byli Brazylijczycy Marcello Quintanilha (w Polsce Wolfram i wkrótce Modlitewnik Narodowy, a może kiedyś Fealdade de Fabiano Gorila i Ateneu) i Felipe Nunes (w Polsce Dodo), Jan Bauer prosto z Niemiec (wydano przy okazji festiwalu po portugalsku jego komiks drogi O Rio Salgado) czy John Layman (w Polsce Chew), to uświadczyć ich w jeden festiwalowy weekend nie można. Niestety, dla przyjezdnego to problem, bo nagle okazuje się, że akurat przyjechaliśmy w najmniej ciekawe ze wszystkich dni Amadory. I co zrobić, znowu marnacja publicznych pieniędzy na wożenie się po ciepłych krajach. Bierzemy przykład z najlepszych!
W strefie autografów André Diniz podpisuje swoją komiksową adaptację Idioty Dostojewskiego (narysowaną w stylu „wycinankowym”, takim jak w dodatku do komiksu, o którym po kropce tego zdania). André wraz z fotografem, Maurício Hora, stworzyli Favelę w kadrze (wyd. Mandioca - wielkie podziękowania dla André za wizytę w Warszawie na FKW i Marka Cichego z wydawnictwa Mandioca za podjęcie rozmów, które doprowadziły w końcu do wydania tego tytułu), która miała premierę na NŻK 2. (i równolegle na Comic Con Nadarzyn 2). W Amadorze w kolejny festiwalowy weekend zapowiedziano promocję kolejnego jego albumu - tym razem z Laudo Ferreirą - Olimpo Tropical. Album w drodze (pocztą…), więc zapewne notka o nim, wraz z notką o Idiocie, wejdą w skład większego tekstu o komiksie brazylijskim, który przed końcem roku powinien zostać ukończony. W Portugalii na autorów brazylijskich zrobiła się prawdziwa moda. Trzeba przyznać, że rysownicy i scenarzyści z Brazylii warsztatowo przebijają wielu autorów portugalskich, a do tego tworzą przystępniejsze opowieści. A skoro język nie jest ograniczeniem, skoro istnieje rządowy program brazylijski, wspierający wydania krajowych artystów za granicą… To dlaczego nie wydawać? Wkrótce wywiad z André w Ziniolu!
Autografy rozdawane były w przestrzeni pośrodku giełdy, którą możecie podziwiać na trzech fotkach powyżej. Giełda mała, ale jak na warunki portugalskie zawierająca naprawdę dużo publikacji. Zaopatrzyliśmy się i kiedy napiszemy coś, będzie wiadomo w co. Sza.
Powyższe fotki pochodzą z wystawy zatytułowanej O teto da biblioteca (Dach biblioteki) i pokazują rysunki Rui Pimentela (karykaturzysty), którymi postanowił ozdobić dach swojej prywatnej, domowej biblioteki. Jeśli ktoś kiedyś zamierza dorobić się własnego gabinetu i biblioteki, to pomysł godny rozważenia.
A to wspomniany Jan Bauer. Jego debiutancki komiks (wcześniej specjalizował się w malowaniu pejzaży i filmach animowanych) O Rio Salgado wydano w czerni i bieli, ale na małej wystawie można było zobaczyć grafiki w kolorze i większym formacie. Sam komiks jest opowieścią o pieszej wędrówce po australijskim Larapinta Trail.
A tutaj duża wystawa prac Nuno Saraivy, który w zeszłym roku wygrał w Amadorze w konkursie na najlepszy portugalski komiks roku i zgodnie z tradycją w roku następnym otrzymał zadanie stworzenia identyfikacji wizualnej kolejnej edycji imprezy. Wystawa pokazuje jaką drogę pokonał ku tej nagrodzie - od czerni i bieli, zleceń na grafiki (będąc w Lizbonie zwróćcie uwagę na etykietki win i nalewek, sardynki papierowe i inne elementy graficzne w przestrzeni miejskiej - możliwe, że ich autorem okaże się właśnie Saraiva) po nagrodzony komiks Tudo isto é fado (A wszystko to fado – tłumaczenie gotowe, rozmawiamy z Biedronką na temat wydania – szukajcie w 2018 na sklepowych półkach koło portugalskich sardynek w puszce!).

Zdjęcie z ukrycia – w takich warunkach reporterzy bez granic (i bez pozwolenia na fotografowanie) musieli pracować…
To chyba największa wystawa (obok ekspozycji o komiksie reporterskim) na tegorocznej Amadorze. Jack Kirby - nic dodać, nic ująć. Jeśli przy zalewie komiksu superbohaterskiego jeszcze jesteście w stanie na trykoty patrzeć, to coś dla Was. Obiektywnie jednak trzeba przyznać, że wystawa naprawdę fajna, z oryginalnymi planszami, chronologicznie ułożona i oferująca (jak wszystkie wystawy na tegorocznej Amadorze) możliwość zwiedzania z komentarzem jej kuratora (Mário Freitas, Kingpin Comics). W czasie takiej wizyty można dowiedzieć się masy ciekawostek i podyskutować. Polecam.
Na piętrze -1 (festiwal odbywa się na dwóch poziomach “parkingu”) między wystawami, w kilku wnękach jest czytelnia - żeby komiksy nie dostały nóg, uwiązano je na smyczy.

Za tym przepierzeniem odbywają się spotkania z autorami i innymi gośćmi festiwalu. Podobnie jak osiem lat temu jest zbyt głośno dookoła, żeby w spokoju spotkań wysłuchać (mimo nagłośnienia) i czasami za ciemno, żeby coś dojrzeć. To najgorszy element Amadory w tym roku – całkowicie do poprawki.
Wystawa komiksu (plansze) i wokół komiksu (fragment scenariusza, szkice) Tormenta (Burza) João Sequeiry (gościa FKW 2017) i André Oliveiry. Podziwiajcie scenografię tej wystawy - to mnie urzekło w 2009: przemyślana aranżacja przestrzeni. W tym roku wg. mnie było gorzej, ale akurat zakątek z Burzą robił wrażenie odpowiednie.
Detale z wystawy Marcello Quintanilhii - zwraca uwagę zestawienie seledynów z portugalskiej okładki Wolframu i różu z okładki brazylijskiej - zmyślne koncepcyjne połączenie transatlantyckie. Poza tym przekrojowa prezentacja plansz z różnych albumów autora.
Na spotkaniach psa z kulawą nogą nie było, była za to noga.
Pozdrowienia z Amadory przesyłają Kuba Jankowski (zgolił brodę) i Garfield (nie zgolił futra). Tym razem niestety Garfield był jedynym elementem cosplayu, który wyjątkowo spodobał mi się w 2009… Ale być może przebieranki powróciły w któryś kolejny weekend imprezowy? Tego nie wiem. Wiem jednak, że Amadora zmieniła się na niekorzyść: mniej ludzi (to zapewne po równo wina świetnej pogody i akurat weekendu bez gwiazd), mniejsza dbałość o przestrzenie wystawowe, fatalna organizacja spotkań… Plus za oprowadzanie po wystawach. Ale za rok raczej już się nie skuszę.
(Kuba Jankowski)

wtorek, 12 grudnia 2017

Barras #4 - Utrera

Z krótkich rozmów z kupującymi przy stoisku wydawnictwa Mandioca podczas NŻK 2 można wnioskować, że Barras znaleźli swoją publiczność. Z apetytu autora, Emilio Utrery, można wnioskować, że polski przemarsz argentyńskich ultrasów jeszcze chwilę potrwa. Okazuje się bowiem, że oprócz sześciu zapowiedzianych na początku zeszytów, napisał się świeży, siódmy. I nie chodzi, jak domniemałem poprzednio, o ten z konkursu (odzew podobno był słaby), ale o całkiem nowy materiał.

Natomiast z tomu czwartego dowiadujemy się ostatecznie (już bez domysłów), w jakim celu znikła broń w mieście. Odbywa się wiec w sprawie przywrócenia na stołek trenerski (na Mundial 2014, gdzie jak wiemy w rzeczywistości pozakomiksowej kadra uległa Niemcom dopiero w finale) pewnego sławnego byłego argentyńskiego piłkarza. W czasie tego spotkania padają wzniosłe słowa o jedności kibicowskiej i wspólnej akcji wszystkich argentyńskich fanów „kopanej i stadionowej rozróby”, aby argentyński bóg futbolu poprowadził Albicelestes na mistrzostwach świata do sukcesu. Ta postać ma zjednoczyć wszystkich bez względu na kibicowskie barwy, czyli dokonać tego, czego władze nigdy nie będą w stanie. Jak mówi ulotka rozdawana na meczach – „nieważne, jaką masz koszulkę”. Problem w tym, że cała ta akcja jedności śmierdzi na kilometr politycznym podstępem i nie wszyscy kibice łykają haczyk. Najbardziej nieufni są Indiańce z Yupanqui. Kto będzie miał rację? O tym w kolejnych odsłonach. Trzeba przyznać, że Utrera wie, w którym momencie zawiesić akcję.

Barras w czwartej odsłonie ładnie i coraz wyraźniej odmalowują zakulisowe brudy futbolowe i kibicowski półświatek, który siedzi w burdelowych barach i dyskutuje przy użyciu pięści o tym, co dla niego najważniejsze: o futbolu. Dla zadymiarzy z Barras piłka nożna to rzecz święta, że nie chodzi tylko o rozróbę, ciemne interesy i picie piwa na meczu (o to też), ale i o pewne ideały i kodeks honorowy. Nie można oczywiście dać się nabrać i zacząć traktować kibiców jako jakiejś społeczno-politycznej elity. Należy jednak dostrzec organizacyjny potencjał tej grupy i pasję. I to bez względu na to, jak bardzo nie różniłby się napędzający ją światopogląd od naszego.

Barras 4" Scenariusz i rysunki: Emilio Utrera. Tłumaczenie: Marek Cichy. Wyd. Wydawnictwo: Mandioca, Warszawa 2017.

piątek, 8 grudnia 2017

Zakładnik - Delisle

Zakładnik. Historia ucieczki to najnowszy album komiksowego reportażysty Guya Delisle'a. Tym razem francuski komiksiarz nie zajął się jednak sprawozdawczością z pobytu w Jerozolimie czy Birmie, lecz opowiedział historię pracownika pozarządowej organizacji medycznej działającej na Kaukazie, który pewnego dnia został porwany i w niewoli spędził kilka miesięcy.

Jest to ponad 400-stronicowy album, w którym główny bohater właściwie przez większość czasu przebywa w pokoju przykuty kajdankami do kaloryfera. Nie ma szalonych ucieczek, nikt tu nie zgrywa Bruce’a Willisa, a jednak nie można narzekać na nudę. Delisle wchodzi do głowy bohatera i dzieli się z czytelnikiem jego przemyśleniami. Panikujemy razem z nim, mierzymy siły na zamiary razem z nim. Razem z nim analizujemy otoczenie, tracimy nadzieję, przeczuwamy nadchodzącą śmierć i dopatrujemy się rychłego uwolnienia widząc drobne zmiany w rutyniarskim rytmie dnia. Razem z nim patrzymy w sufit mówiąc „Coś się musi w końcu stać”.

Autor sugestywnie wnika w to, co dzieje się w mózgu bohatera i bardzo sprawnie rozpisuje to na planszach historii. Delisle operuje ciemnymi barwami i jednostajnym kadrowaniem, które wraz z oszczędnym rysunkiem idealnie oddają dramatyzm sytuacji. 


Zakładnik to rzecz dla koneserów dobrego komiksu. Kawał solidnej lektury, wart każdego grosza. 
"Zakładnik". Autor: Guy Delisle. Tłumaczenie: Małgorzata Janczak. Wydawca: kultura gniewu, Warszawa 2017.

środa, 6 grudnia 2017

Portugalskojęzyczne komiksy afrykańskie

Wydział Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku zaprasza na trzecią prelekcję z cyklu AFRO_KULTURY. Gościem będzie dr Jakub Jankowski.

MIEJSCE:
audytorium Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku
Wielka Zbrojownia, Targ Węglowy 6

PRELEKCJA:
Portugalskojęzyczne komiksy afrykańskie

Będzie o spojrzeniu na komiks krajów PALOP w układzie peryferia-centrum, o roli Portugalii w promocji tych komiksów, o metodologicznych problemach w badaniu komiksu w krajach z tamtego regionu i o pracach publikowanych tylko na rynku portugalskim przez autorów z PALOP pochodzących.

GOŚĆ:
dr Jakub Jankowski - adiunkt w Instytucie Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego (praktyczna nauka języka portugalskiego, przekładoznawstwo, historia kina portugalskiego, problemy społeczne Afryki portugalskojęzycznej), tłumacz (hiszpański, portugalski, angielski), uczestnik łódzkich sympozjów komiksologicznych (2005-2011), szef działu komiksowego w serwisie Poltergeist (2011-2013), współtwórca bloga komiksowego pRzYpAdKiEm (2007-2012), współredaktor Kwartalnika Kultury Komiksowej Ziniol (2008-2010), aktualnie współpracownik Zeszytów Komiksowych i Cyfrowego Ziniola. Członek Polskiego Stowarzyszenia Komiksowego. Pomysłodawca i organizator paneli translatologicznych podczas Festiwalu Komiksowa Warszawa. Pracę magisterską poświęcił tendencjom postmodernistycznym w komiksie portugalskim, doktorat aspektowi graficznemu słowa na przykładzie komiksu portugalskiego. Przygotowuje książkę o przekładzie komiksu. Stara się mówić o komiksie na większości konferencji naukowych, w których bierze udział. Uwielbia koty, horrory, piłkę nożną, rower i snowboard.

AFRO_KULTURY to cykl prelekcji na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku poświęconych tzw. sztuce afrykańskiej. Będzie trochę poważnie, a trochę pop, będzie zarówno o sztuce galeryjnej jak i urban arcie. Będzie różnorodnie tak jak różnorodny jest ten wielki kontynent.

ORGANIZATORZY:
Wydział Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku
dr Anita Wasik