Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

środa, 23 listopada 2016

Kot: Żona Dyplomaty i Strzały na Służewcu - Rzecznik/ Wicherek

Był już kot rabina i kot Simona, więc teraz będzie Polska i na scenie pojawi się porucznik Bogusław Klaudiusz Kot. Sam mówi o sobie niewiele: że urodził się w 1938 w Warszawie, że Szkołę Oficerską Milicji Obywatelskiej w Szczytnie ukończył w 1966. Ponieważ niezbyt to urodziwy mężczyzna, czas na anons towarzyski: Kawaler z własnym M2 oraz Fiatem 125p. Któraś z pań zainteresowana?

Zanim jednak nasz drapieżca uda się na własne romantyczne polowania w Warszawie z czasów propagandy sukcesu, będzie musiał rozwiązać sprawę zagrożenia, na jakie narażona jest żona dyplomaty. Pewnego jesiennego dnia Milicji Obywatelskiej wizytę składa pan Debois, który otrzymał żądanie sporej sumki w zamian za to, że ktoś nie uprowadzi jego żony. Milicja i pan Debois postanawiają zastawić na szantażystów pułapkę. Cóż za nikczemnik wysłał list? Jaki szubrawca mógłby chcieć skrzywdzić kobietę w stanie odmiennym? Czy wśród przestępców nie ma już żadnych zasad?

Na powyższe pytania odpowiedzi uzyskujemy na planszach dwóch kolejnych zeszytów serii z Kotem - Żona dyplomaty i Strzały na Służewcu. Łącznie 64 plansze milicyjnego dochodzenia to opowieść w stylu retro, którą zafundowali nam Michał Rzecznik (tekst) i Leszek Wicherek (rysunek). Ponieważ akcja rozgrywa się jesienią, rysownik zadbał o odpowiednio przygaszone kolory. Ciężką atmosferę Warszawy czasów PRL-u w równym stopniu kreują także jej ulice, jej przechodnie, czy też wnętrza jej budynków i sklepów.

Kot nie jest jednak prostym odświeżeniem formuły Żbika, który siłą rzeczy stanowić będzie dla czytelników bezpieczny punkt odniesienia, ale niezależną i udaną samodzielną serią milicyjną. Na przykład atmosferę tego komiksu tworzą również dodane fragmenty poezji. Autorom udało się ponadto na kartach komiksu stworzyć ciekawego głównego bohatera, który nie wykonuje zbędnych ruchów, ani nie wypowiada zbędnych słów. O jego przeszłości wiemy niewiele, gdyż tylko w jednej retrospekcji przy Dworcu Gdańskim w Warszawie poznajemy jej urywek. Choć ta pierwsza dwuczęściowa przygoda jest dosyć prosta, to jednak autorom udaje się bardzo ciekawie zagrać komiksowym storytellingiem i kompozycją - zerknijcie na szóstą planszę pierwszej części (ptak rozbijający orzech) albo na rozmowę Dubois z Kotem na samym środku tej samej części. Albo jeszcze w drugiej części na prospektowe ukazanie fiata, poprowadzenie sceny zasadzki na szantażystów, na 12 planszę z kadrami-kratami. A to nie koniec - pamiętacie scenę przesłuchania Sharon Stone z Nagiego Instynktu? Przecież to niemożliwe, żeby żona dyplomaty z czasów PRL-u widziała film z 1992 roku...

Gdyby Kot miał być dalekim krewnym Żbika, to byłby Rysiem. A tak, w sumie, to ciężko mu zarzucić, że to ni kot, ni wydra. Po prostu Kot. Bogusław Klaudiusz Kot. Poznajcie i polubcie, bo warto. Wydawnictwo Widnokrąg postawiło odważnie na coś nowego. Nie na zeszytówki ze starym Żbikiem w kioskach, nie na komisarza Żbika, ale na kota domowego. Cieszy, że Widnokrąg rozszerza swoją ofertę komiksową i okołokomiksową (przy okazji polecam Pikotka Tomka Samojlika!) w tak udany sposób.  
(Jakub Jankowski)
"Kot: Żona dyplomaty i Strzały na Służewcu". Scenariusz: Michał Rzecznik. Rysunki: Leszek Wicherek. Wydawca: Widnokrąg. Komiks można kupić tutaj: Sklep. Gildia.pl 

wtorek, 22 listopada 2016

Komiksofon 23: Skutnik i KRL

Europejska Stolica Kultury Wrocław 2016 zaprasza na 23. edycję programu Komiksofon. Projekt został sfinansowany ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
WSTĘP WOLNY!
PROGRAM
17:00 – 19:00 warsztaty "Projektowanie postaci do gry video. Monstrum."
Warsztaty będą miały narzucony z góry zakres zadania. Na warsztatach poznamy proces produkcji postaci do gry video i będziemy mieli okazję zaprojektować ciekawą i czytelną pod względem funkcji postać. Przejdziemy przez różne stadia: od założeń emocjonalnych po detal opowiadający historię. Prowadzenie Konrad Czernik. Zapisy na a.jamroszczak@gmail.com
19:00 – 21:00 goście edycji :Karol Kalinowski i Matusz Skutnik - projekcje, wywiad, rysowanie na żywo

Goście:

KAROL KALINOWSKI - urodził się w 1982 roku w Suwałkach. Jest absolwentem Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, gdzie skończył grafikę warsztatową. Komiksy zaczął rysować już w podstawówce. Naturalnym wyborem było więc liceum plastyczne. Wtedy też zaczął publikować pierwsze rysunki i komiksy w lokalnej prasie i współtworzonym zinie „Koks”. Sławę przyniosła mu współpraca z magazynem „Produkt”, który prowadził Michał Śledziński. To tam ukazywały się słynne "Kaerelki - i inne takie", które doczekały się także wydania w drugim obiegu. Znajomość ze Śledzińskim zaowocowała także bliższą współpracą i w jego zeszytowych wydaniach „Osiedla Swoboda” ukazywała się seria „New Kids on the Block”. Kalinowski publikował także w antologiach, m.in. w „Człowiek w próbówce” i „W sąsiednich kadrach. Polacy i Czesi o sobie w komiksie” oraz w zinach „Jeju” i „Karton”.
Kalinowski jest autorem humorystycznej dylogii „Liga Obrońców Planety Ziemi”, która trawestuje motywy superbohaterskie. Na swoim koncie ma także autorskie albumy „Yoel: Święty Smok i Jerzy” i „Łauma”. W 2011 roku ukazał się „Szkicownik. Karol Kalinowski” – rodzaj artbooka z komentarzami samego artysty. Podpisuje swoje prace zwykle skrótem KRL. Pod pseudonimem Max Atlanta wydał album „La Masakra”. Jego najnowszy komiks „Kościsko” zbiera doskonałe recenzje.

Kalinowski zajmuje się także ilustracją książkową i animacją dla telewizji i na potrzeby teledysków. Na Festiwalu Euroshorts 2005 otrzymał wyróżnienie za animowany film krótkometrażowy „Berek”. Okazjonalnie prowadzi także warsztaty komiksowe zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Tworzy także rysunki i paski satyryczne. Jest miłośnikiem muzyki country i 8-bitowego electro. Sam gra na gitarze i harmonijce ustnej. Jego ostatnią miłością jest ukulele. Przez lata grał w różnych zespołach, ostatnio występuje z The Calmars. Kiedy nie rysuje i nie gra, oddaje się innym pasjom. Uwielbia noże, które nawet sam wykuwał, lubi złe filmy i gry na Pegasusa. Przyznaje, że gdyby miał dużo pieniędzy, to kupowałby klocki Lego. [za Łukasz Chmielewski, culture.pl]

MATEUSZ SKUTNIK - urodził się w 1976 roku w Poznaniu. Pierwsze komiksy zaczął rysować w wieku ośmiu lat. Sam przyznaje, że wtedy wydawało mu się to łatwe, a teraz, po latach wie, że to wcale łatwe nie jest. Skończył architekturę na Politechnice Gdańskiej. Na studiach w 1997 roku założył wraz z Łukaszem Klimkiewiczem zina "Vormkfasa" (nazwa to anagram pseudonimów założycieli: favor i mask), w którym publikował swoje komiksy. W sumie ukazały się 53 numery pisma. Komiksy Skutnika zaczęły się pojawiać w wielu polskich magazynach i zinach komiksowych, m.in. w "Świecie komiksu", "AQQ", "KKK", "Ziniolu" i "Krakersie". Publikował także w słoweńskim magazynie "Stripburger" i czeskim "Aargh!". Autorskie komiksy Skutnika wydano również w serii "Antologia polskiego komiksu" (tomy "Wrzesień: Wojna narysowana" i "Człowiek w probówce").
Uznanie krytyków i czytelników przyniosła mu seria "Rewolucje", której pierwsza część zatytułowana "Parabola" ukazała się w 2004 roku. Pierwsze pięć tomów "Rewolucji" to autorskie komiksy tego artysty. W kolejnych wspierali go różni scenarzyści (Jerzy Szyłak, Szymon Holcman). Na podstawie trzeciego tomu "Rewolucji" zatytułowanego "Monochrom" Skutnik napisał scenariusz i narysował dekoracje do filmu animowanego "Kinematograf" w reżyserii Tomasza Bagińskiego. "Rewolucje" przez wielu uznawane są za najlepszą serię komiksową w Polsce.

Oprócz "Rewolucji" najbardziej znanymi komiksami Skutnika są: miniseria "Morfołaki"(scenariusz Nikodem Skrodzki) i cykl "Blaki" (scenariusz wspólnie z Karolem Konwerskim – tom zatytułowany "Pan Blaki" inspirowany był "Mini wykładami o maksi sprawach" Leszka Kołakowskiego). Jest też autorem dwóch autorskich komiksów "Tetrastych" i "Komiksy znalezione na strychu" i rysownikiem albumów "Wyznania właściciela kantoru" (scenariusz Szyłak) i "Czaki" (wspólnie z Dominikiem Szcześniakiem). W 2011 roku Skutnik wziął udział w projekcie 24h, który polega na wymyśleniu i narysowaniu nowego komiksu w ciągu doby. Stworzył pracę bez tytułu, wydaną przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną w Gdańsku.

Skutnika wyróżnia przede wszystkim styl. W serii "Rewolucje" stworzył własne uniwersum, zaludnione przez bardzo charakterystyczne antropoidy. Konsekwentnie rozwijał ten świat, budując wielowątkowe fabuły, których misterne powiązania można dostrzec dopiero z perspektywy kilku albumów. Jednocześnie wiele komiksów było w dużej mierze niemych, ciężar opowieści przeniesiony został w nich na warstwę graficzną. Pozwoliło to rysownikowi na stworzenie poetyckich, niekiedy onirycznych fabuł, w których czytelnik musiał sam odnajdywać tropy zostawione przez autora.
"Rewolucje" Skutnik rysuje cienką konturówką i nakłada kolor farbami akwarelowymi. Nastrój i przestrzeń planszy buduje czernią, światłocieniem i kolorem. Natomiast na potrzeby "Morfołaków" ograniczył się do ekspresyjnej, mocno zdeformowanej, czarnej kreski.
Skutnik jest założycielem i współwłaścicielem Pastel Games, firmy specjalizującej się w produkcji gier flashowych na przeglądarki internetowe. Artysta gry projektuje, koduje, tworzy także ich warstwę graficzną. Najbardziej znane jego produkcje to "Submaschine", "Daymare Town" oraz "10 Gnomes". [za Łukasz Chmielewski, culture.pl]
 
Warsztaty poprowadzi Konrad Czernik - Lead Concept Artist w firmie Techland z ponad dziesięcioletnim doświadczeniem w branży. Pracował przy produkcjach projektów: Dead Island, seria Call of Juarez, Nikita, Hellraid i kilku projektów realizowanych w ShortBreak Studios. Obecnie zajmuje się kreowaniem wizji artystycznej gry i odpowiada za wygląd i produkcję wszystkich postaci.
 
Komiksofon poprowadzi twórca komiksów Konrad Koko Okoński. Spotkanie z autorami poprowadzi Andrzej Jarczewski.

Organizator: Komiksofon, ESK Wrocław 2016
Koordynator projektu: Agnieszka Jamroszczak a.jamroszczak@gmail.com 

poniedziałek, 14 listopada 2016

Wystawa Rafała Szłapy w Pyskowicach

7 listopada w Centrum Wystawienniczym w Pyskowicach przy ul. Rynek 1 odbył się wernisaż wystawy Rafała Szłapy pt. "Nieruchome Filmy". 
Na wystawie znalazły się zarówno pierwsze komiksy artysty, które zrobił w wieku 15 lat, pierwsza opublikowana plansza, oryginalne strony z komiksu "Bler", jak i wiele innych prac Rafała, nie tylko komiksowych. Wystawę można oglądać od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00-18.00 do końca miesiąca. W imieniu organizatorów zapraszamy! Poniżej galeria zdjęć z wernisażu autorstwa Moniki Burszczan.

poniedziałek, 7 listopada 2016

W poszukiwaniu powieści graficznej

W ostatni piątek października (28.10.2016) w gdańskiej Bibliotece Manhattan odbyło się spotkanie z Jerzym Szyłakiem. Okazją do spotkania była prezentacja wydanej przez Instytut Kultury Popularnej książki "Coś więcej, czegoś mniej. Poszukiwanie formuły powieści graficznej w komiksie 1832-2015". Relację z wydarzenia przygotował Kajetan Kusina:
Nie będę ukrywał, że jestem wielkim fanem spotkań z profesorem Jerzym Szyłakiem. Przypadłością wielu pracowników naukowych jest nieumiejętność przekazywania swojej olbrzymiej wiedzy w sposób na tyle ciekawy, żeby przykuć uwagę słuchających na dłużej niż piętnaście minut. Jednak profesor Szyłak znajduje się po drugiej stronie skali - jest urodzonym gawędziarzem, który opowiada o swoich badaniach z prawdziwą pasją, energią i dużą dawką dowcipu. Dlatego też ze sporym entuzjazmem przyjąłem wiadomość, że w gdańskiej mediatece odbędzie się rozmowa promująca jego najnowszą książkę “Coś więcej, czegoś mniej. Poszukiwania formuły powieści graficznej w komiksie 1832-2015”. Przy okazji warto wspomnieć, że powrót regularnych spotkań komiksowych do tego miejsca jest wart pochwały, bo w ciągu ostatniego roku różnie z tym bywało.

Na piątkowe spotkanie przybyło dwadzieścia parę osób - w dużej mierze stali bywalcy takich inicjatyw, ale wypatrzyłem też kilka nowych twarzy. Rozmowę poprowadził Przemysław Zawrotny - lokalny weteran w tej dziedzinie. I trudno o lepszą osobę między innymi dlatego, że obaj panowie współtworzyli wydany w maju leksykon powieści graficznej, a nowa książka Szyłaka w dużej mierze powstała właśnie jako jego uzupełnienie. Zresztą można było ją przejrzeć i kupić jeszcze przed spotkaniem, co pomogło wzbudzić zainteresowanie, bo to pozycja bardzo ładnie wydana i robiąca duże wrażenie samą swoją objętością. Wiadomo jednak, że najważniejsza jest jej treść, a o tej autor obszernie opowiadał.

Całą rozmowę można sprowadzić do odpowiedzi na trzy podstawowe pytania. Pierwsze z nich brzmiało: “Po co książka została napisana?”. Profesor Szyłak stwierdził, że właściwie pisał ją całe swoje naukowe życie, bo kumuluje w sobie jego badania nad tematyką komiksu. Było także kilka bezpośrednich powodów - jednym z nich stał się spór sprzed kilku lat wywołany przez Jakuba Woynarowskiego i jego pomysł związany z tak zwanym “story artem”. Śledzący wydarzenia na polskiej scenie komiksowej pewnie pamiętają, że profesor Szyłak dość mocno zaatakował sposób rozumowania artysty, rozprawiając się z nim w poprawny, naukowy sposób. I po trochu właśnie o tym jest rozbudowany wstęp do “Coś więcej, czegoś mniej”. Dalsza część książki to odzwierciedlenie prywatnych poszukiwań komiksów ważnych dla rozwoju powieści graficznej, ale z jakichś powodów nie mieszczących się w kanonie.

Drugie padło pytanie: “Dla kogo?”. Tutaj profesor Szyłak dał się poznać jako osoba szczerze wierząca w polskie środowisko komiksowe. W przeciwieństwie do kilku poważnych publicystów bowiem uważa on, że tak zwane “komiksowo” wypełnione jest ludźmi poszukującymi w komiksie rzeczy nowych i nie dających się łatwo zaszufladkować. I rzeczywiście pod tym względem nowa książka profesora Szyłaka jest prawdziwym skarbem i przewodnikiem po mniej znanych rejonach świata powieści graficznej. Razem z wspomnianym leksykonem publikacja ta tworzy coś, czego do tej pory w Polsce brakowało. Każdy miłośnik komiksu powinien się z nią zapoznać, bo to esencja wiedzy i miłości do tego medium.

Ostatnie pytanie, o którym warto wspomnieć, to: “Co dalej?”. Na to pytanie w książce nie znajdziemy odpowiedzi, a może się ona wydawać zaskakująca. Profesor Szyłak stwierdził, że ostatnio wzrosła jego fascynacja książkami dla dzieci i coraz chętniej skłania się ku ich naukowemu opracowaniu. Znając jego zamiłowanie do opowiadania o obiektach swoich zainteresowań, możemy się spodziewać, że usłyszymy o tym temacie jeszcze wielokrotnie. I to w nieodległej przyszłości. Wydaje mi się jednak, że prawie na pewno możemy spodziewać się także jego dalszych dociekań w kwestii powieści graficznej. Niby napisał o nich więcej niż ktokolwiek inny w Polsce, ale to nadal pole wypełnione niezbadanymi rejonami. A książki Szyłaka są potrzebne chociażby po to, aby zainspirować innych badaczy komiksu do opisania tych aspektów komiksów, które nie znajdują się w centrum jego zainteresowań. Można mieć nadzieję, że to dzięki takim właśnie pozycjom komiksologia stanie się prężną gałęzią polskiej humanistyki.
Kajetan Kusina

niedziela, 6 listopada 2016

Mooncop - Gauld

Angielski autor Tom Gauld, twórca wyśmienitego "Goliata", powraca na polski rynek "Mooncopem". Przygody kosmicznego gliniarza nie są jednak oparte na futurystycznych wizjach, walkach z ekspansywnymi korporacjami czy wyskakującymi znienacka potworami. Przefiltrowane przez potężny umysł Gaulda, są raczej próbą zdiagnozowania przyszłości i brutalnym zderzeniem z wizjami, jakie od wielu lat pakują nam do głowy filmowcy, pisarze i komiksiarze. 
Melancholijno-humorystyczny klimat albumu, niespieszne tempo i wiszące nad czytelnikiem uczucie, że oto za chwilę zza kadru wyskoczy John Cleese lub Michael Palin z Latającego Cyrku Monty Pythona z tekstem „Życie na księżycu? A czegoście się spodziewali?!” – taki jest Mooncop. Ponoć kolonizacja Księżyca będzie możliwa w ciągu najbliższych 5-7 lat. Do tego czasu w dmuchanych budynkach zamieszkać ma 10 osób, o ile NASA znajdzie niebagatelną kwotę 10 miliardów dolarów na ten cel. Ponoć też zagrożenie śmiercią będzie bardzo duże. Czy jest w ogóle sens zabierania się za ten temat? Co my będziemy robić na tym Księżycu? A jeśli będzie wiało nudą? 
U Gaulda żyjący w blokach mieszkaniowych Ziemianie dzielą życie z robotami, pełniącymi funkcje pomocnicze. Tytułowy gliniarz nie ma zbyt wiele pracy, a czynności jakie wykonuje są bardzo prozaiczne. Kolonizacja Marsa według Gaulda jest niespecjalnie godnym uwagi sztucznym przytrzymywaniem przy życiu nieużytków. Z drugiej strony, to również miejsce, gdzie można spędzić romantyczne chwile na wieczornym wpatrywaniu się w widoczną na niebie Ziemię. 
„Mooncop” to komiks minimalistyczny – tak w treści, jak i formie. Fani akcji i sensacji stwierdzą zapewne, że jest nudny. Ci, którzy sięgają głębiej, docenią komiksową narrację autora i humor zawarty w często niemych kadrach. 
To nie jest komiks tak genialny, jak "Goliat", w którym wszystkie plansze zostały stworzone z pomysłem, a pewne atrybuty postaci stawały się również atrybutami danego rysunku. Nie ma w "Mooncopie" takiego efektu wow, co dla wielu może być dużym zawodem. Wciąż jednak jest to album, który precyzyjnie mówi to, co ma do powiedzenia. Zdecydowanie wart jest poświęcenia mu kilku dłuższych chwil.
"Mooncop". Autor: Tom Gauld. Tłumaczenie: Wojciech Szot. Wydawca: Wydawnictwo Komiksowe/ Prószyński i s-ka, Warszawa 2016. Komiks można kupić tutaj: Sklep Gildia.pl

sobota, 5 listopada 2016

Relax: Antologia opowieści rysunkowych

Choć nie wszystkie zamieszczone w niej komiksy bronią się po latach, antologia zbierająca najlepsze komiksy z kultowego, ukazującego się w latach 1976-1981 magazynu „Relax” to niezbędny i piękny powrót do przeszłości. 
Wśród opublikowanych tu prac znaleźć można samą śmietankę polskiego komiksu wszechczasów. Są więc wszyscy najlepsi: Grzegorz Rosiński z "Najdłuższą podróżą", "Dziewięcioma z nieba" i "Pojedynkiem", Janusz Christa z "Panem Paparura i psem Aj" oraz "Bajkami dla dorosłych", Tadeusz Baranowski z "Orient-Menem", Jerzy Wróblewski z "Czarną różą", "Ludziom trzeba wierzyć" i "Wolność mieszka w górach", Marek Szyszko z "Tajemnicą kipu" i "W mocy wielkiej bogini" czy Bogusław Polch ze "Spotkaniem". 
Zbiór zawiera 13 komiksów – zarówno form krótkich, jak i pełnometrażowych – zgromadzonych na 160 stronach w eleganckiej twardej oprawie. Choć graficznie wszystkie komiksy stoją na najwyższym poziomie, a podziwianie wczesnych prac Rosińskiego czy Wróblewskiego to uczta dla oczu, niektóre scenariusze nie przetrwały próby czasu. Rzecz jasna poza Orient Menem Baranowskiego, który był, jest i będzie zawsze żywy i aktualny. 
Scenarzyści odlatują w kosmos, sięgają w stronę przyszłości, tworzą historie sensacyjne, awanturnicze i humorystyczne. Komiksy prezentowane na łamach antologii były pod koniec lat 70. ubiegłego wieku kopalnią cytatów, a twórcy „Relaxu” zainspirowali całe pokolenie artystów tworzących komiksy obecnie. 
Legendarny magazyn obchodzi właśnie 40-lecie powstania. Tej publikacji towarzyszy jeszcze jedna niezwykle ważna okoliczność – antologia „Relaxu” jest tysięcznym albumem Klubu Świata Komiksu wydawnictwa Egmont Polska, które od 1999 roku ciągnie rynek komiksowy w Polsce na swoich barkach. O powiązaniach Relaxu z Egmontem na łamach wprowadzenia do albumu opowiada Tomasz Kołodziejczak, a już o samym „Relaxie” ze znanym sobie zapałem pisze w posłowiu niezastąpiony Adam Rusek. Podczas lektury tego zbioru wielu 40-60-latków może uronić łezkę. Starszym nie muszę polecać tego powrotu do przeszłości, młodych zachęcam do sprawdzenia, jakie komiksy powstawały w PRL-u. 
"Relax: Antologia opowieści rysunkowych". Scenariusz: Ryszard Siwanowicz, Stanisław Majewski, Tadeusz Baranowski, Ryszard Bańkowicz, Janusz Christa, Elżbieta Dobrzyńska, Cezary Chlebowski, Andrzej Sawicki, Stefan Weinfeld, Maria Olszewska. Rysunki: Bogusław Polch, Grzegorz Rosiński, Tadeusz Baranowski, Jerzy Wróblewski, Janusz Christa, Marek Szyszko. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2016. Komiks można kupić tutaj: Sklep wydawcy, Sklep Gildia.pl